Relacja - BAKA Y2K11

Autor: Marek Drozd
Korekta: Bartłomiej "B@rt" Bęben
4 października 2011

Gdzie zobaczymy kolorowe stroje niczym z anime, mocny makijaż, usłyszymy język japoński lub zjemy sushi nie ruszając się z Wrocławia? Odpowiedź jest prosta: na konwencie BAKA Y2K11. Kolejna impreza tego typu odbyła się w stolicy Dolnego Śląska w ciepły, już jesienny weekend 24-25 września. Konwentowicze gościli w zespole szkół nr 18 we Wrocławiu przy ulicy Młodych Techników 58. Muszę przyznać, że mimo sporych rozmiarów całego kompleksu nie było miejsca, w którym nie widziałoby się fantazyjnie przebranych osób czy członków obsługi pracujących nad przygotowaniem atrakcji.

W ciągu całego weekendu odwiedzających było blisko 1500. Pogoda dopisała, dzięki czemu praktycznie wszędzie czuło się specyficzną nietypową atmosferę. Wśród przygotowanych atrakcji warto wymienić military zombie Cosplay, sale konsolowe (w tym jedną przygotowaną przez redaktorów naszego portalu ­ B@rt'a i Nite’a), kiermasz, na którym można było kupić gadżety. Dla głodnych czekała sala sushi, gdzie można było skosztować tradycyjnego japońskiego dania w całkiem przystępnej cenie. Niestety, przysmaki z kraju kwitnącej wiśni cieszyły się taką popularnością, że czas oczekiwania na swoje zamówienie wydłużył się do 2 godzin. O głodzie można było próbować zapomnieć tocząc walki na ekranach telewizorów, na przykład w Mortal Combat lub Tekken 6, w której to redakcja Gildii Gier Komputerowych zorganizowała konkurs z atrakcyjnymi nagrodami.

Tyle, jeśli chodzi o pozytywy całej imprezy. Nie obeszło się jednak bez przykrych niespodzianek. Mimo niezłej organizacji poszczególnych prelekcji czy konkursów, niezbyt dobrze poradzono sobie z ogarnięciem konwentowej zawieruchy. Pomimo całkiem sporej liczby ochroniarzy do budynków prowadziło tylko jedno wejście, które bardzo szybko zostało zablokowane przez odwiedzających. Szczególnie w godzinach porannych dostanie się do środka szkoły, dla tych którzy wejściówki mieli już wcześniej, graniczyło z cudem. Dopiero gdy kolejka wchodzących zmniejszyła się w godzinach popołudniowych, możliwe było swobodne przemieszczenie się po całym terenie konwentu. Dosyć absurdalne wydawać by się mogły problemy z elektrycznością na imprezie tego typu. A jednak… Zdarzyło się kilka razy, że – z bliżej nieznanej przyczyny – brakowało prądu i korytarze szkoły spowijał mrok niczym  z japońskiego horroru. Jak się pewnie domyślacie oznaczało to także niezbyt przyjemne przerwy w rozgrywkach w sali konsolowej.

Pomimo dość starannie przygotowanych informatorów, dość problematyczne okazało się poruszanie po salach, które nie były numerowane na mapce. Odnajdywanie interesujących nas wydarzeń zabierało więc znacznie więcej czasu. Metodą prób i błędów lub, jak kto woli, korzystając z pomocy obsługujących imprezę osób, udawało się w końcu trafić do odpowiedniej sali. Najbardziej do gustu przypadła mi prelekcja na temat rytualnego samobójstwa, czyli harakiri tudzież sepuku (mogliśmy się na przykład dowiedzieć, że oba te pojęcia są równoznaczne z samobójstwem, jednak sepuku jest wyrażeniem starszym).

Jak wiadomo, konwenty tego typu to nie tylko atrakcje przygotowane przez organizatorów ale przede wszystkim spotkania zakochanych w kulturze japońskiej ludzi, dlatego nie dziwiło celebrowanie BAKI na ławkach i trawnikach wewnątrz kompleksu szkół. Nam, jako jednym z organizatorów konwentu, pozostawało tylko uwiecznianie na fotografiach wszystkiego tego, co działo się przy Młodych Techników 58, dlatego też serdecznie zapraszamy do obejrzenia galerii z BAKI 2011.

Słowem podsumowania dodam tylko, że tegoroczną BAKĘ można zaliczyć do imprez udanych, jednak nie pozbawionych wad i niedociągnięć, które – miejmy nadzieję – zostaną wyeliminowane podczas kolejnej edycji 2012, jak zwykle we Wrocławiu. Do zobaczenia za rok!



blog comments powered by Disqus