DZIAŁY

SKLEP.GILDIA.PL

Marcin Mortka. Przygody Tappiego z Szepczącego Lasu.
Data premiery rynkowej: 20 marca 2012>
Cena: 19,92 zł  24,90
Krzysztof Bielecki. Defekt pamięci.
Data premiery rynkowej: 10 lutego 2012>
Cena: 24,00 zł  29,99
Otome Yōkai Zakuro - 1.
Data premiery rynkowej: 13 lutego 2012>
Cena: 15,92 zł  19,90

BANNERY

Gildia > Centrum Konwentowe > Dojicon > Dojicon 5 > Dojicon 5 - w krainie świrów.


Dojicon 5 - w krainie świrów.

Autor: AvantaR

W końcu nadszedł środek (moich) wakacji - sierpień. Wygłodniały kilkumiesięczną przerwą wsiadłem do pociągu, który kierował się w stronę Krakowa (jechałem o pogańskiej porze, a, że miałem ze sobą duży plecak i wielką kartonową strzałkę to nocne marki patrzyły na mnie dość ciekawie;). Podróż minęła bardzo spokojnie (nie licząc ciągłego poprawiania strzałki, która miała tendencje do leżenia na środku przedziału) i do miasta Kraka dotarliśmy koło godziny 7:00. Oczywiście nikt nie zanotował trasy dojścia, więc zamiast na miejsce Dojiconu, trafiliśmy do zakonu Karmelitów (przed którym była dość duża grupka ludzi - niestety to nie "nasi" - średnia wieku 70 lat). W końcu jakiś miły człowiek zaczepił nas na przystanku autobusowym i wskazał drogę (aż tak było widać, że my na konwent?). Tegoroczny Dojicon miał co najmniej oryginalną konwencję - szpitala psychiatrycznego. Także po wykupieniu wejściówki i wybraniu różowego IDka założyłem mój piękny fartuch. Jak się okazało, fartuch był znakiem rozpoznawczym organizatorów, także pytano mnie nieraz o różne rzeczy o których nie miałem pojęcia. Ale do sedna, jak było i co było? Salki były dość tradycyjne (pomijając dziwne i mylące nieraz nazwy) - main room z rzutnikiem, sala TV z ... TV (ale nie byle jakim, tylko takim dużyyyym, który ważył sto kilogramów:), konsolówka z ... komputerami i konsolami, panelówka z ... prowadzącym, DDR room z ... Ryouko (i PNSami^^) oraz oczywiście targowisko z wystawcami i sleeping roomy. Main room znajdował się (jak to zwykle bywa) na sali gimnastycznej. Za długo tam nie siedziałem, ale pomieszczenie to niezbyt ciekawie wyglądało - przeciekający dach i podnosząca się podłoga. Prócz tego było bardzo gorąco, co dało się we znaki szczególnie na cosplay'u, ale o nim za chwile. TV room jak już wspomniałem był dość nietypowy, bo zamiast małego telewizorka był telebim, który trzeba przyznać - robił wrażenie. W tej sali niestety spędziłem najmniej czasu, więc głębiej rozwodzić się nie będe. W konsolówce cały czas męczono różnego rodzaju bijatyki (zarówno na konsolach jak i na PCtach). Moją uwagę zwrócił jednak jeden (w moim mniemaniu) rarytas - NES z Super Mario Bros. Naprawdę byłem tym bardzo miło zaskoczony. Szkoda, że na innych konwentach nie można spotkać starych dobrych konsol, młodsi fani mogli by zobaczyć jak bawili się kiedyś ich starsi koledzy. Prócz tego w tym pokoju bawiono się Eye toyem i SingStarem. Miała odbyć się także prezentacja Ultrastara - PCtowej wersji Singstara autorstwa Corvusa, niestety ponoć nie było chętnych. Ja jednak zdołałem trochę pośpiewać i przyznać muszę, że jeszcze trochę i Ultrastar będzie mógł spokojnie konkurować z SingStarem. Pora przejść do DDR roomu, czyli tego co tygryski na konwentach lubią najbardziej (tak wiem - bardzo obiektywna recenzja to ;P). Było dobrze, można powiedzieć nawet bardzo dobrze. Na samym początku tańczono na twardych matach, niestety szybko okazało się, że nie są do końca wytrzymałe i musieliśmy zmienić je na (dość popularne ostatnio) Venomy. praktycznie cały dzień odbywał się turniej, który zakończył się w późnych godzinach popołudniowych. Może poziom nie był taki jak ponoć na Teleporcie, ale zabawa była bardzo przednia i nie raz usłyszeć można było gromkie brawa. Turniej prowadziła oczywiście opiekunka DDR roomu - Ryuoko. Wieczorem zapewniła nam kolejną dawkę świetnej zabawy w postaci "Ryjkowego konkursu", który w odróżnieniu od turnieju był nie do końca na poważnie. Całkiem nietypowe konkurencje - taniec dwóch osób związanych liną czy tańczenie utworu gdy w tle wyginały się piękne panie było co najmniej ciekawe :) Co ciekawe w pierwszej trójce znalazł się ponownie Grzywacz, Sajmon i moja skromna osoba. DDRownia działała cały czas (dzień i noc) - nie wiem czy z tego faktu zadowolony był pobliski zakon Kapucynów, który usytuowany był akurat naprzeciw okien DDR roomu ;) Oczywiście odbył się także cosplay. Main room był wypełniony dość szczelnie co oczywiście odbiło się na ilości o2 przydatnego do oddychania. Niestety poziom cosplay'u był bardzo niski. Pierwsza scenka - owszem dość dobra. Ale na tym się skończyło. Występ Gothic Lolitek był żenujący. Już raz pisałem - dlaczego takim osobom zwraca się pieniądze za przebranie?? Naprawdę nie potrafię tego zrozumieć. No, ale na kogoś te nagrody trzeba było przeznaczyć. A nagród było dość dużo za co muszę naprawdę pochwalić organizatorów. Praktycznie w każdym konkursie nagradzane były trzy pierwsze miejsca (nawet w konkursach zespołowych, co wychodziło, że za jeden konkurs 9 osób dostawało nagrody). Tak więc naprawdę warto było startować w różnego rodzaju konkursach i turniejach, nawet jeśli nie miało się o danej dziedzinie zielonego pojęcia. Jeśli jesteśmy już przy zachwalaniu Dojiconu to należy na pewno wymienić dobre położenie. Blisko rynku i co za tym idzie blisko Dworca PKP. W okolicy kilka sklepów i knajp (w tym uwielbiony przezemnie C.K. Browar ;). Na konwent przybyło dość dużo ludzi (zwanych także pacjentami) i gdyby nie czujność orgów to mogło by być ciasno - na szczęście otwarto dodatkowe piętro i ludzie jakoś się pomieścili. Nie można także nie wspomnieć o znakomicie zaopatrzonym barku. Wygodne sofy, dobra muzyka, miła obsługa i dość tanie jedzenie, i to wszystko na terenie konwentu - czego chcieć więcej? Spodobał mi się bardzo oryginaly sposób nagradzania zwycięzców. Każdemu wypisywano receptę (z podpisem lekarza i pieczątką Dojiconu) z którą musiał następnie zgłosić się do "apteki" tzn. na main'ie w czasie wręczania nagród. Taki szczegół a jednak cieszy :) Niestety nie ma róży bez kolców. Były także drobne zgrzyty. Największym i chyba najbardziej zauważalnym były męskie toalety - kto był ten wie. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Na szczęście damska toaleta była zrobiona z kibelka dla nauczycieli >:P~ Na koniec warto by było powiedzieć jednoznacznie - czy warto było przyjechać do Krakowa na piątą edycję Dojiconu? Moim skromnym zdaniem - warto było. Konwent był jak najbardziej udany. Ostatnio Dojicon podobał mi się dlatego, że był bardzo kameralny - mało ludzi. Teraz ludzi było dużo, ale i tak dobrze się bawiłem - dobrze prowadzone panele i konkursy zrobiły swoje (no i DDR room ^_^).