Bum Bum Japan

Autor: LDATH

Bum Bum i po konie :>. Warszawskie konwenty są czymś niesamowicie rzadkim i często popadają w przesadę na różne sposoby. Ten jednak był wyjątkowy, niewielka liczba uczestników dodała mu dużo ciepła. Trzeba też wspomnieć, że budynek w którym się odbywał, wystraszył wielu niedoszłych konwentowiczów, był wprost przerażający i przypominał z zewnątrz jakąś melinę. Za ten tekst pewnie mnie właściciele będą szukać za pomocą swoich wytatuowanych pracowników po całej Warszawie z mordem w oczach. Jednak ci co się przemogli i weszli do środka zostali bardzo mile zaskoczeni. Atmosfera w środku całkowicie zlikwidowała złe wrażenia nabyte przed budynkiem. W środku na samym dole, w piwnicy, znajdowała się szatnia z bardzo miłą obsługą. Na pierwszym piętrze była sala dyskotekowo/kinowa i bardzo przytulna salka z kominkiem, w którym żwawo płonął ogień. Dodawało to w ten zimny śnieżny dzień dużo ciepła tego fizycznego jak i tego "sercowego". Na górnej sali znajdowały się firmy oraz konsolówka z jedną konsolą PS2. Dodać należy, że na obu piętrach znajdowały się bary gdzie można było nawet kupić piwo.

W pierwszej części konwentu od 12:00 do 20:00 można było pooglądać najnowsze produkcje z Japonii np. "Ghost in The Shell - Stand Alone Complex" , zakupić po specjalnej cenowej i prezentowej cenie mangi wydawnictwa J.P.F. Fantastica. Firma ta zrobiła nam wszystkim naprawdę cudowny X-Masowy prezent i nie dość, że mangi były po naprawdę niskich cenach, to serie były kompletne, więc można było uzupełnić swój zbiór (X-Clamp, Oh!My Goddess, Akira, Dragon Ball, Fushigi Yuugi) o dowolny tomik (z już wydanych). Dodatkowo po zakupieniu nawet tylko jednej mangi dostawało się prezenty, na przykład trzy starsze mangi wydawnictwa, czyli przykładowo Evangelion, Slump. Za większe zakupy były też inne specjalne prezenty. Drugim wydawnictwem, które też zagościło na konwencie i to również z bardzo dużym asortymentem, było Waneko. Z mojego doświadczenia jest to wydawnictwo, na które organizatorzy konwentów zawsze mogą liczyć. Z przeprowadzonych przeze mnie akcji szpiegowskich dowiedziałem się, że przedstawiciele Waneko podzielili swoje siły na dwa konwenty "Bum Bum Japan" i "Anime Net", mimo to nie zauważyłem żeby wpłynęło to w jakikolwiek sposób negatywnie na sposób sprzedaży i ich uprzejmość. Waneko radzi sobie w każdej sytuacji.

Po części standardowej-konwentowej o godzinie 20:00 zaczął się tryb dyskotekowy konwentu. W uroczej i miłej atmosferze niewielka grupka konwentowiczów bawiła się najpierw przy muzyce J-Pop'owej a następnie J-Rock'owej. Pomysł dyskotekowej nocy moim zdaniem jest wprost doskonały, pamiętam, że coś podobnego próbowaliśmy zrobić na Teleporcie 2002, ale z powodu małej ilości zainteresowanych, zrezygnowaliśmy. Tutaj ilość chętnych do zabawy wcale nie była większa, ale z racji tego, że ten konwent był przeznaczony dla niewielkiej grupy uczestników to procent samych uczestników porwanych w szał tańca był naprawdę duży. Organizatorzy: Mr Root, Robin i reszta, byli naprawdę pomocni i starali się tak ustawiać na bieżąco imprezę by trafić w gusta uczestników konu. Udawało im się to nawet całkiem nieźle. Dodam teraz jeszcze jedno, nie wspomniałem o tym wcześniej ale począwszy od godziny 16 pojawił się bar japoński gdzie można było zamówić np. Sushi.Jedynym mankamentem były naprawdę "piękne" ceny, ale do tego fan Japonii i tak musi przywyknąć - lub umrzeć.

Moja opinia o tym konwencie jak widać z tekstu jest wysoka. Prawdopodobnie jest to spowodowane tym, że zmęczyły mnie już trochę masowe konwenty i pragnąłem chwilę odpocząć w gronie znajomych na mniejszej imprezie. Tego typu spotkania, dla małych grup są wprost idealne. Można spokojnie i bez nerwów odszukać wszystkich swoich znajomych, poznać ciekawych ludzi, nawet tych "wysoko w branży stojących". Popularni ludzie na małych imprezach mają więcej wolnego czasu, który mogą przeznaczyć na rozmowy. Zazwyczaj też wszyscy są dla siebie otwarci, dzięki specyficznemu nastrojowi, który we wcześniejszych zdaniach próbowałem opisać. Impreza miała też bardzo dużo "ciemnych" elementów, choćby pomyłka na stronie www co do lokalizacji, była niewielka, ale jednak dezorientowała i mogła doprowadzić grono mniej zdecydowanych do rezygnacji. Brakowało też widocznych oznaczeń imprezy. Jak byłbym obecnie w czepliwym nastroju mógłbym jeszcze zjechać organizatorów za kilka mniejszych przewinień i gdyby była to znaczna impreza moja recenzja mogła by wyglądać inaczej, hehe... Bynajmniej pozdrawiam ich i życzę kolejnej jeszcze bardziej udanej imprezy.



blog comments powered by Disqus