Stan Sakai w Krakowie

Spotkanie ze Stanem Sakaim odbyło się w przytulnej knajpce przy ulicy Felicjanek - "Cafe Szafe". Dla audytorium wydzielono osobną salkę, gdzie z trudem zmieściło się 40 - 50 osób. Imprezę poprowadził Karol Konwerski.

Na samym początku spytano autora czy Usagi robiony jest dla dzieci czy dla dorosłych. "Usagiego tworzę tylko dla jednej osoby: dla siebie. Jeśli innym też się to podoba to bardzo mnie to cieszy." - odpowiedział Sakai. Potem dodał, że wydawnictwo daje mu nieograniczoną swobodę twórczą, dzięki czemu może prezentować takie historie na jakie ma akurat ochotę. Zapytany o źródła inspiracji, na pierwszym miejscu wymienił, oczywiście, tradycję japońską, którą poznawał niejako z drugiej ręki (twórca długouchego samuraja wychował się na Hawajach): z książek, filmów, ale przede wszystkim od matki. Przy okazji wyjaśnił skąd się wzięły postaci Usagiego i Gena: królik posiada cechy autentycznej osoby, mistrza miecza, Musashiego Miyamoto, a łowca nagród jest oparty na ulubionym aktorze Sakaiego - Toshiro Mifune.

Kiedy Karol Konwerski zapytał czy twórcy nie nudzi się rysowanie przygód Usagiego, Sakai obruszył się i powiedział, że za rok minie dwadzieścia pięć lat jak tworzy historie o króliku i ma zamiar je tworzyć jeszcze przez kolejne ćwierć wieku. Jak się dowiedziałem, Sakai wszystko w swoich komiksach robi sam: pisze scenariusze, szkicuje, pokrywa tuszem i wpisuje literki - żeby było śmieszniej, autor zarzekał się, że w pracy nie korzysta z pomocy komputera. Oprócz swojej flagowej serii, sympatyczny Hawajczyk raz w roku pracuje nad inną serią: Simpsonami, Star Wars, Queen & Country (wydane u nas) - w tym roku tworzy samurajską wersję przygód Hulka.

Potem rozmowy zeszły na sprawy około komiksowe. Stan opowiadał o projektach filmów na podstawie jego historii (zaznaczył, żeby za wiele sobie nie obiecywać) oraz wspominał starą grę video "Usagi Yojimbo".

Stan Sakai zaplanował jeszcze jedną historię z serii "Usagi w kosmosie". W listopadzie ma ukazać się w USA tomik p.t. "Tomoe story", a w przyszłym roku kolejne dwie części przygód Usagiego. Autor wspominał też o chęci wykorzystania postaci chińskiego doktora.

Ciekawostki: Mon Usagiego przedstawia odciśnięty w śniegu kształt króliczej łapki - najpierw miał to być mon Sakaiego - kwiat śliwy, ale autor uznał go za zbyt skomplikowany. Początkowo opowieść o Miyamoto Usagim miała być zamkniętą całością, a sam tytułowy bohater ginął na końcu w glorii i chwale.

Całe spotkanie przebiegało w bardzo sympatycznej atmosferze. Stan Sakai odpowiadał wyczerpująco na wszystkie pytania, śmiał się, rzucał żarcikami. Jedynym minusem był tłumacz, który nie bardzo orientował się w komiksowym światku, tudzież odznaczał się pamięcią dobrą acz krótką.






blog comments powered by Disqus