Relacja z Ryuconu 2003

Autor: Grzybek
30 sierpnia 2003

22 sierpnia 2003 odbył się w Olsztynie trzydniowy konwent fanów Mangi i Anime - Ryucon. Twórcami imprezy byli głównie przedstawiciele olsztyńskiego klubu M&A "Ryu no Kage no Kai" a pomagali im w dużej mierze organizatorzy niedoszłego konwentu bydgoskiego - Reanimation oraz fani z zaprzyjaźnionych środowisk mangowych.

Prawdę powiedziawszy informację o tym, że konwent się odbędzie na 100 % otrzymałem dopiero dwa dni przed samą imprezą. Sądzę, że niska frekwencja (około 200 osób) była właśnie podyktowana niepewnością odbycia się samej imprezy mangowej.

W Olsztynie pojawiłem się około godziny 11:00 wraz z kilkuosobową ekipą fanów. Następnie zostaliśmy doprowadzeni na teren konwentu przez jakieś peryferia bo tak według prowadzących było krócej i bezpieczniej. Budynek konwentowy był osadzony nieopodal jednostki wojskowej, garaży i opustoszałych domostw. Część fanów więc pod wpływem otoczenia zaczęła sugerować, że tematem przewodnim konwentu będzie cyberpunk.

Po wejściu do budynku, w którym odbywał się już konwent, zaopatrzyłem się w bardzo ładny identyfikator z Mink (DragonHalf) i udałem się na obchód budynku. W pierwszej kolejności minąłem punkt informacyjny przy którym piękna Arion serwowała informacjami nieokiełznanym fanom chcącym dowiedzieć się więcej szczegółów o konwencie i konkursach. Nieopodal informacji znajdował się MainRoom, w którym tańczyło kilka osób. W CopyRoomie natomiast panowała względna cisza.

Po znalezieniu pomieszczeń dla graczy Go, toalet, piwnicy i ORGroomu, stwierdziłem, że budynek jest mi już dostatecznie znany lecz o programie nie mam zielonego pojęcia. Dobiegała godzina 12:00 a ja wciąż miałem odczucie, iż konwent się nie rozpoczął. Głównym powodem chyba takiego odczucia był brak projektora (poprzedni jak to na konwentach bywa się uszkodził) oraz dwugodzinne przesunięcie prawie całego planu.

Obrotni organizatorzy załatwili drugi projektor i zaczęto powoli konsolidować konwent z planem. Pozwolę sobie zauważyć, że fani nie narzekali mocno na braki i przesunięcia gdyż byli zajęci rozmowami i powitaniami przyjezdnych miłośników japońskiej animacji. W między czasie można było również obejrzeć asortyment firm mangowych. Mniemam, że Ryucon stał się konwentem dla starych przyjaciół z Polski północnej a być może alternatywą opolskiego Makonu. Chyba największą udręką uczestników był brak osobistego informatora konwentowego bowiem ciągle trzeba było biegać w wyznaczone miejsca i sprawdzać co, gdzie i kiedy...

Gdy już wybrało się z planu konwentu co ciekawsze panele i konkursy, można było spokojnie, ponownie przejrzeć konwentowe pomieszczenia. W kątach i na korytarzu przesiadywali RPGowy oraz ludzie przygotowujący się do LARPów. Trzeba dodać, że połowa programu paneli dyskusyjnych i prelekcji właśnie dotyczyła fantastyki. W Olsztynie nie dało się zauważyć stereotypów dzielących fanów M&A i fantastyki co świadczy o dojrzałym podejściu lokalnego fandomu i głębokiej tolerancji.

W piątek dużym uznaniem cieszył się konkurs Fast-Foodowy, który powoli staje się obowiązkowym punktem każdego konwentu a polega on na jedzeniu czegoś, jakoś i na czas. Na konkursie muzycznym natomiast ludzie tańczyli, słuchali i rozpoznawali muzykę z anime. Dość popularny był też panel o fanzinach. Organizatorzy postanowili również dać uczestnikom okazje do ukazania swoich zdolności "baletowych". Puścili więc klipy JPOPowe, do których grupy fanów odstawiało wygibasy, dając publiczności wielokrotnie powód do śmiechu.

Tym, którym nie pasowało ciągle siedzenie w ciasnym budynku umożliwiono spokojne wyjście przed szkołę i siedzenie na ławce czy krawężniku oraz prowadzenie rozmów. Było tam bezpiecznie przez cały czas trwania konwentu a ludzie, którzy pojawiali się w okolicach byli najczęściej fanami M&A lub policjantami.

Jedną z niedogodności był brak pryszniców. Jednak konwentowicze potrafili umyć głowę pod zlewem i nie zalać zarazem posadzki. Toalety więc wyglądały przez całe trzy dni na czyste a także zdatne do użytku.

Wracając do zabaw to muszę wspomnieć o bardzo nietypowym konkursie. "Konkurs met'owy", polegał na narysowaniu postaci ze światka M&A, której prawie nikt nie widział, a tylko słyszał o jej istnieniu. Ryucon stał się kolejnym konwentem, który postawił na niekonwencjonalność i nowatorstwo a nie tylko na powtarzanie stałych i oklepanych punktów konwentowych takich jak karaoke czy Cosplay.

Oczywiście sami uczestnicy wykazywali się często sporą inicjatywą tworząc bardzo dziwne zabawy. Jedną z dziwniejszych okazała się zabawa w pociąg (długi na długość sali), który wyjechał na "tyłkach" za budynek konwentu z okrzykami "Go Baby Go" mijając zarazem MainRoom, korytarz i recepcję.

Konwent był dobrą alternatywą dla dużych imprez podchodzących pod komercję. Na Ryuconie starzy i młodzi uczestnicy mogli się wyszaleć do woli, nie narzekając zarazem na braki w programie. Oczywiście pewne rzeczy jak ciasna szkoła bardzo uprzykrzały życie , jednak morale konwentowiczów były na tyle wysokie, że mało kto raczył o tym wspominać. Sporadycznie mówiło się, że konwent jest "popsuty" ale uwaga ta była głównie kierowana do jednego z organizatorów, który swą nadgorliwością wszystkich irytował. Gdy uczestnicy próbowali uspokoić orga-delikwenta, to ten się odgrażał słówami: "znam Sky Ace'a". Na konwencie była cicha umowa, że ten kto zna Sky Ace'a może "więcej".

Pamiętajcie więc, że na następnym Ryuconie od razu warto przywiać się z jednym z głównych organizatorów - Sky Ace'm.



blog comments powered by Disqus