Dzień drugi: Interludium

Autor: Bartłomiej "B@rt" Bęben, Girwan
13 września 2009

Dzień drugi

Godzina 11:00
Drugi dzień imprezy to tak naprawdę trzon wszystkich wydarzeń. Rozpoczęło się od zbiórki pod urzędem marszałkowskim, gdzie zebrali się fani oraz oficjele, którzy odpowiednimi datkami pomogli zorganizować konwent. O godzinie 11:00 ruszyła orkiestra, która grając Marsz Imperialny Johna Wiliams poprowadziła pochód na Stare Miasto w Toruniu pod pomnik Kopernika. Za orkiestrą ruszyli poprzebierani w kosmiczne stroje fani, a następnie Ci, którzy strojów nie mieli a również chcieli uczestniczyć w paradzie. Trzeba przyznać, że osób było sporo. Duże zainteresowanie budzili goście z Belgii, którzy zaprezentowali się w unikalnych strojach Obcych - Rodianina itp.

Po dotarciu pod pomnik Kopernika nastąpiło otwarcie imprezy, prezentacja jej uczestników - fan klubów i gości z zagranicy oraz krótka prezentacja planu konwentu. Rozstrzygnięto również konkurs, który przeprowadzono w jednej z toruńskich szkół podstawowych na pracę plastyczną związaną z Gwiezdnymi wojnami. Nagrody dzieciom wręczali goszczący w Toruniu aktorzy z filmu - admirał Motti i admirał Piett.

Po sesji fotograficznej dla widzów, która trwała, trwała, trwała i trwała przeszliśmy do Centrum Sztuki Współczesnej, gdzie odbywać się miały zaplanowane atrakcje.


Godzina 13:00
Oficjalne otwarcie Centrum Sztuki Współczesnej dla odwiedzających zorganizowaną przez fanów imprezę nastąpiło o godzinie 13:00. O tej godzinie rozpoczęło się zwiedzanie wystawy poświęconej kolekcjom przedmiotów poświęconych tematyce Star Wars. Karty do gry, książki, figurki, repliki statków oraz repliki broni szturmowców to coś co zafascynowało wielu zwiedzających wystawę. Największe jednak powodzenie miała Wielki Przyjemniaczek czyli sam Jabba the Hutt, którego replika w skali 1:1 (tak, naprawdę był taki duży) oczekiwała na gości w jednym z pomieszczeń. Chętni mogli sobie oczywiście zrobić zdjęcie z tym miłym gangsterem.

Nie obyło się oczywiście bez drobnych modyfikacji planu. Przykładowo Jabba miał być zlokalizowany ze swoim pałacem podziemnym parkingu, umieszczono go jednak w pomieszczeniu na poziomie, na którym odbywały się główne atrakcje, co było dobrym posunięciem ze strony organizatorów.

O godzinie 14:00 rozpoczęły się pierwsze prelekcje i konkursy, które cieszyły się dużym powodzeniem. Niestety, miejsca przygotowane na prelekcje nie były do tego odpowiednio przystosowane. Były to wydzielone place z dużych sal - wystawowej i pałacu Jabby. Powodowało to, że przemieszczające się tłumy zwiedzających przeszkadzały tym, którzy słuchali. opowieści prelegentów. Nie była to najprawdopodobniej wina organizatorów, a władz Centrum Sztuki Współczesnej, które udostępniły takie właśnie pomieszczenia. Przygotowano natomiast odpowiednie nagłośnienie, tak więc kto chciał to słyszał.

Jednym z ciekawszych miejsc, cieszących się dużą popularnością była sala kinowa, w której wyświetlano fan filmy oraz w której miała miejsce prelekcja Staszka "Szybki jest" Mąderka na temat efektów specjalnych w filmach. Kolejnym ciekawym miejscem była scena obok budynku centrum, na której prezentowały się kluby fanów oraz oczywiście przebierańcy. Takie atrakcje jak taniec Tuskenów czy polowanie na Imperatora wzbudziły duży entuzjazm wśród obserwujących.

Osoby, którym nie odpowiadały powyższe atrakcje i miały ochotę na bardziej niebezpieczne wyzwania mogły udać się na podziemny parking gdzie mogły dokonać zakupów w zlokalizowanych tam sklepikach. Do kupienia były koszulki oraz zabawki gwiezdnowojenne. Szukający mocniejszych wrażeń mogli postrzelać do szturmowców z karabinków elektrycznych. Okazało się, że w narodzie polskim, niechęć do szturmowców jest olbrzymia, kolejka była równie olbrzymia.

W międzyczasie na poziomie głównym w kąciku LEGO, dzieci otrzymały klocki do zabawy, którymi mogły się bawić dzięki czemu rodzice mogli spokojnie przemierzać wystawę i słuchać prelekcji.

Godzina 18:00
Wszyscy zagorzali fani zasiedli w wygodnych fotelach (lub na podłodze jak się spóźnili) i oczekiwali na przybycie Kennetha Colleya (Admirał Piett) i Richarda LeParmentiera (Admirał Motti). Cierpliwość fanów została wystawiona na ciężą próbę, jako że wspomniani panowie spóźnili się prawie 30 minut. Cóż ... z admirałami ciężko dyskutować, w końcu obowiązki oficerskie są bardzo zajmujące. Na szczęście samo spotkanie z aktorami wypadło bardzo fajnie. Na początku zostali obdarowani specjalnie wykonanymi skrzynkami z szampanem w środku, przez dwójkę braci - fanów, jak się okazało klonów (bliźniacy). Panowie Ci wykonali repliki statków Sokoła Millenium i Imperial Star Destroyera, które mogliśmy podziwiać w sali wystawowej. Widać było, że przygotowane prezenty sprawiły dużą niespodziankę i przyjemność aktorom. Moment wręczenia prezentów nie był może wybrany właściwie, ponieważ tego typu gadżety wręcza się z reguły na końcu,  niemniej zarówno Kenneth jak i Richard wykorzystali je w swoich odpowiedziach na pytania, co można obejrzeć na naszej videorelacji z imprezy, która będzie dostępna w ciągu najbliższych dni.

Pytań do aktorów było wiele. Odpowiedzi były ciekawe. Niestety nie wszyscy mogli zadać swoje pytania ze względu na ograniczoną ilość czasu. Niemniej dowiedzieliśmy się, że Kenneth jest na etapie nauki obsługi telewizora poprzez pilota. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu admirałowi przysługuje ordynans, który robi za niego wszystko.

Godzina 20:30
Wieczorem, po zapadnięciu zmroku, przy fontannie Cosmopolis zgromadził sie tłum ludzi, by obserwować pojedynek pomiędzy Panem Twardowskim a Lordem Vaderem. Inscenizacja przygotowana przez organizatorów z Legionu 501 była ciekawa. Przedstawiła nam nieznany epizod z życia Twardowskiego i jego spotkania z Imperatorem. Jak się dowiedzieliśmy, był na świecie ktoś przed kim nawet Mistrz Sithów uciekał. Inscenizacja została przez nas zarejestrowana i równiez będzie udostępniona w ciągu kilku najbliższych dni.

Po pojedynku Twardowskiego i Vadera udaliśmy się do pubu na afterparty. I tu niemiła niespodzianka. Wbrew wcześniejszym ustaleniom kierownictwo pubu Lizardking gdzie odbyć się miała impreza przygotowało zbyt mało miejsca dla uczestników StarForce 2009. Na przybywających do lokalu fanów oczekiwało "aż" 17 stolików w wydzielonym obszarze lokalu. Spowodowało to, że dla wielu z nas zabrakło miejsc. Staliśmy więc pomiędzy stolikami, utrudniając kelnerce przemieszczanie się z tacami napojów. Oczywiście zjawili się również admirałowie i niestety też nie mieli najciekawszych miejsc. Na szczęście załapali się na miejsca siedzące, chociaż niestety zostali pozostawieni sobie. Organizatorzy zapewnili im towarzystwo, jednak żaden z klubów fanowski obsadzających stoliki nie zaprosił ich do siebie. A szkoda.

Podsumowując cały dzień. Impreza była udana, było masę atrakcji, było wielu zwiedzających wystawy i słuchających prelekcji. Niestety, organizatorzy popełnili kilka błędów organizacyjnych, jak np brak osoby informującej o dziejących się wydarzeniach, czy widocznych planach wydarzeń wiszących w widocznych miejscach. Przygotowane sale prelekcyjne, pomimo przygotowanych urządzeń multimedialnych nie zawsze nadawały się do wyświetlania materiałów filmowych, ze względu na duże naświetlenie. Nie zadbano również o przygotowanie odpowiednich ograniczeń dla chcących robić zdjęcia lub obserwować występy. Powodowało to, że osoby robiące zdjęcia wchodziły na scenę, lub tak blisko otaczały przebranych fanów, że pozostali widzieli tylko plecy. A wystarczyło tylko ogrodzić określone miejsca taśmami. Miejmy nadzieję, że organizatorzy wyciągną wnioski i kolejna taka impreza będzie lepiej dopracowana.

Żeby nie kończyć negatywnym akcentem to powiemy( z czystym sumieniem), że mimo tych małych niedociągnięć organizacyjnych, impreza była udana.




blog comments powered by Disqus